licznik gości

Konkursy

I edycja '07

Galeria Regulamin

Józefiada

 

II edycja '08

Wiersze
Konkurs
"Na ludowa nutę"
Bernat Basia
Bernat Maria
Marcin Gazda
Klaudia Buziak
Angelika Kłoda
Tomczyk Agnieszka
Dorota Soboń
Maria Kusek
Tomasz Pycior
23-03-2007
"Wiersze inne"
Bernat Basia
15-11-2005

UWAGA !!!
 Kopiowanie i rozpowszechnianie wierszy TYLKO za zgodą admina strony




Opowiadanie -  Basia  Bernat

„Na pięciolinii ludowego krajobrazu Woli Mieleckiej"

Poczułam na sobie niepozorny dotyk szklącego się ciepłymi barwami Słońca. Tak delikatnie otuliło moją twarz swym budzącym się do życia promieniem, iż w jednej chwili zapomniałam o milczeniu białego śniegu wśród pól, łąk, domostw i drzew na Woli Mieleckiej. Zaczęłam oddychać powietrzem, w którym wciąż tliło się magiczne wspomnienie o upale lata, beztroskich godzinach osnutych nieprzeniknioną zielenią traw oraz naturalnością przejrzystych burz podczas przesilenia. Tak chciało mi się żyć: odpływały w niepamięć drgające kroplami smutku godziny szarych, pustych, jałowych dni; w najdalszych odmętach duszy benedyktyńsko chowałam gorycz samotności, smak bólu zadawanego tysiącem kłamliwych słów. Zapomniałam całe zło i krzywdy. Teraz dotykały mnie tylko ciche, bezszelestne promienie słońca, których moc zdawała się być niczym lekarstwo na spokojny letarg mieszkańców uśpionego sioła. Liczyłam białe obłoki na kobalcie nieba. Czy to naprawdę był ten odcień? Nie… Cały nieboskłon wyglądał jak paleta błękitów, lazuru i granatu, a kobalt był jedynie małą niezapominajką we wspaniałym bukiecie, otaczającym z lekkością narodziny świeżego słońca.

Wybiegłam na podwórze… Tak długo czekałam na tę upragnioną chwilę: zapach ożywionego wiosennym powiewem pola, zdyszanych kiełkowaniem jasnozielonych niepozornych traw, a przede wszystkim – muzyki na nowo zawitałych korowodów ptactwa. W ich radosnych dźwiękach, ciągle otoczonych z lekka myślą o dalekomorskich podróżach, słyszałam wyznanie prawdziwej miłości do tych zielonych łąk, gdzie rosa wczesnym brzaskiem przypomina pajęczynowaty ocean kropel, do tych lasów, gdzie w odmęcie labiryntu drzew znajduje się tak cenny skarb – cisza, do tej Wisłoki, która w takt łagodnego nurtu opowiada historie i legendy zasłyszane u podnóża gór, do tego miejsca – Woli Mieleckiej.

Tak chciałam pozbierać nawet najdrobniejsze koraliki szczęścia i poukładać jak mozaikę w jeden sen, wspaniały sen, taki, co osusza wszystkie łzy. Dla mnie niech przyniesie i zanuci go południowy wiatr – aromat wiosny, zapomnienia, spokoju. Niech na Woli Mieleckiej, która jest moją małą Ojczyzną, zawita nowe życie, budzące się również w sercach wszystkich mieszkańców.

Zaczęłam tańczyć w takt melodii granej przez kameralną, ludową orkiestrę natury. Tak spontanicznie wyczuwałam rytm tętniących narodzin wiosny, lecz nie był to mazurek, nie krakowiak, polonez, kujawiak czy oberek. To był taniec przepojony swymi ludowymi korzeniami do dna nut, kroków i gestów, Oddawał charyzmę najpiękniejszej pory roku i on właśnie, jako jedyny, towarzyszył rolnikom podczas siewów, kiedy to szli jak do najukochańszej matki, prosząc o urodzajny plon, jakże często owocujący w sercach miłością. To był trafny i adekwatny ludowy rytuał, dający nieoceniony początek wiośnie – nowemu życiu. Wiodła mnie prawdziwie skoczna melodia rytmicznie pulsującej ziemi- Ziemi Woli Mieleckiej.

Czułam szczęście, niezmącone żadnym bezsensownym brzemieniem; cieszyłam się, ze to właśnie Wola Mielecka, moja ukochana miejscowość, pozwoliła mi zakorzenić w sobie od nowa ludowe wątki życia, budzące się najpiękniejszą wiosną. To ona przekazuje Tobie wiadomość: „w ogromie przytłaczających, syzyfowych prac nad milionem przyziemnych spraw”, zauważ cud natury w swojej okolicy. Nie bój się tańczyć razem ze mną. Niech twoja dusza gra na zapomnianym ludowym instrumencie, który jest przecież tuż obok. Podziel się urokiem nieocenionej wiosny. I spiesz się… niedługo może być za późno.

Barbara Bernat, Wola Mielecka 247

Marzec 2008 r.

Aktualizacja:  Copyright © 2004-2009 Wicherski  MCMLXII