|
|
Pięciolinia ludowego krajobrazu
I znów słyszę szum zielonych drzew
muzyka ludowa tutejszych lasów.
Razem z nimi kołyszę się, słyszę śpiew
melodyjny i głuszę leśnych basów.
Czuję ludowy rytm morza złotych zbóż
i jaskrawego seledynu łąk. Ten dźwięk czysty
roztacza się dookoła, w powietrzu i wzdłuż
bystrego nurtu rzeki .Ton naturalny, uroczysty.
I błądzę z muzyką w takt trzy czwarte-
na parkiecie uśpionego spokojnego sioła.
Taniec ludowy prowadzi w otwarte
Odmęty, ich tajemnica wciąż mnie woła.
Tak tańczę z wiatrem wśród rosy poranku
gdy wschodzi pierwszy promień słońca.
A sielski aromat niepozornego tymianku
unosi się , przepaja dolinę bez końca.
I znów ten magiczny obraz- wciąż się zmienia
malowany przez kolory kwiatów i pogodę,
pod rydwanem nocy, gdy od niechcenia
szkicuję pamiątki dnia , jego urodę.
Percepcja myśli. Pod cieniem lichtarzy
tutejszego nieba, widzę ten ludowy kolaż.
To bliskie dzieła sztuki, a raz się zdarzy
by ujrzeć je samemu. Być jak malarz.
Więc maluję rzekę ludowym ornamentem-
jak delikatnie okala dolinę szklistymi łzami
i uspokaja swym błękitnym odmętem
mieszkańców, przyjezdnych –jest z nami.
Tak cudowna natura na Woli maluje
i nastraja szumem lasu , obrazem rzeki,
tańcem chmur na niebie. To ona buduje
spokojny sen dnia i brzasku lekkie powieki.
I tak zagrałam dla was ludową nutę. Nic
nie urzeknie cię bardziej niż przyroda
na Woli. Ten koncert to jedynie szkic,
który zakorzeniam w sobie od nowa.
To apogeum ludowej sztuki. Milknie
i chowa niezauważona swe pamiątki.
Twórzmy ją razem, bo kiedyś zniknie
i znikną z nią ludowe, ojczyste wątki.
Marzec 2008 r. |
|
|