|
Nic nie obiecuję , ale szanse są duże.
28-04-2008
- Tych projektów nie można odstawić na półkę – powiedziała Minister
Rozwoju Regionalnego Elżbieta Bieńkowska w Mielcu. A miała na myśli
trzy projekty inwestycji przeciwpowodziowych w powiecie mieleckim i
tarnobrzeskim.
Tymi słowami mocno rozpaliła na nowo nadzieje na wały. A przecież szefowa resortu rozwoju regionalnego tuż po rozpoczęciu swego urzędowania dokonała weryfikacji rządowo-unijnego programu "Infrastruktura i Środowisko" i zakwestionowała wszystkie projekty z Podkarpacia .
Gdyby ministerialne cięcia stały się faktem, powiat mielecki straciłby na tym za aż 300 mln euro. Zszokowani decyzją ministerstwa byli mieszkańcy, a także władze Mielca, które wydały niemałe pieniądze na wykonanie dokumentacji i wykupienie gruntu pod budowę wałów na Wisłoce.
Senator Władysław Ortyl (PiS) stwierdził m.in., że w ten sposób wycina się plany rozwojowe Podkarpacia, a Mielec mimo rekordowej liczby parlamentarzystów "dostaje po tyłku". Z kolei poseł Krzysztof Popiołek osobiście wręczył Bieńkowskiej pismo podpisane przez
trzy tysiące powodzian.
Mielczanie walczą o budowę zabezpieczeń przeciwpowodziowych. Gdy
rządził PiS, projekty znalazły się na tak zwanej liście indykatywnej
programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Później z niej
znikły. – To nie tak, nikt tych projektów nie skreślił, anulowana
została cała lista inwestycji powodziowych. Zresztą, to, że te
projekty na niej były, nie oznaczało pewności ich realizacji, nie
zostało uruchomione ich finansowanie. Mogły leżeć na tej liście i 3
lub 4 lata – tłumaczyła minister Bieńkowska w Mielcu.
Od 10 lat już mieszkańcy walczą o budowę wałów, poprawę
bezpieczeństwa powodziowego. W tym czasie powiat mielecki powódź
nawiedzała wiele razy. Teraz determinacja jest olbrzymia. Tym
bardziej, że wyglądało na to, że budowa jest już bardzo bliska. –
Ludzie, gdy czytają o wstrzymaniu realizacji tej inwestycji kręcą
głową z niedowierzaniem. Oni się w to zaangażowali, wyrazili zgody.
Ich polityka nie obchodzi, nie rozumieją co się stało – tłumaczył
burmistrz Józef Rybiński z Radomyśla Wielkiego.
Najpierw do ministerstwa trafiło 3 tysiące podpisów osób, które są
zagrożone powodzią. Chcą szybkiej budowy wałów. Sprawę pilotował
poseł Krzysztof Popiołek. Zareagował Rzecznik Praw Obywatelskich,
który chce od Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, wyjaśnienia w tej
sprawie. Wreszcie posłanka Krystyna Skowrońska zaprosiła minister do
Mielca.
Wizytę Elżbiety Bieńkowskiej w Mielcu zorganizowała posłanka PO
Krystyna Skowrońska. Bieńkowska najpierw jednak była w Rzeszowie,
gdzie spotkała się z dziennikarzami. W Mielcu pobyt zaczęła od
przyjazdu do biura posłanki Skowrońskiej. Tam spotkała się z
mieszkańcami i odbyła krótką konferencję prasową. Na spotkanie
przybyła była również Małgorzata Chomycz wicewojewoda podkarpacki.
 |
|
Spotkanie z mieszkańcami |
Minister spotkała się z mieszkańcami, którzy od lat pracują
społecznie na rzecz realizacji zabezpieczeń przeciwpowodziowych.
- Przeżyliśmy dwie wielkie powodzie w 1997 roku, oraz 2006, obszar
nasz był ogłaszany terenem klęski żywiołowej. Niezmiernie ważną
sprawą są dla nas pewne wały, dlatego prosimy, żeby Pani minister
przyjrzała się projektom, oraz była orędownikiem w pozytywnym
załatwieniu naszego problemu.
- Ludzie żyją w zagrożeniu po każdej dłużej trwającej ulewie,
Wisłoka w górnym biegu jest uregulowana. W 2006 roku byliśmy u
wojewody podkarpackiego Ewy Kraus, która zapewniła, że w 2008 roku
rozpocznie się budowa wałów, pomagaliśmy w spisywaniu umów
cywilno-prawnych mówią mieszkańcy Mielca.
- Poniesiono ogromne nakłady na przygotowanie dokumentacji,
wykupiono grunty, w przygotowanie zadań czynnie włączyły się lokalne
samorządy, widząc realna szanse na ochronę swoich mieszkańców przed
powodzią. Powodzie niosą nie tylko straty materialne zamieszkałych
tam mieszkańców, niszczą infrastrukturę techniczną: drogi,
wodociągi, ale również mają ogromne oddziaływanie na psychikę
zamieszkałej ludności - mówił mieszkaniec Woli Mieleckiej.
- Projekty są dobrze przygotowane i jeśli zależy nam na właściwym
wykorzystaniu pieniędzy unijnych to należy te projekty doprowadzić
do końca. Po powodzi 2006 roku Podkarpacie dostało 33 mln zł. na
usuwanie skutków powodzi, pieniądze wtedy znaleziono w budżecie
państwa, my nie chcemy odszkodowań. Jeśli są sposoby, to wcześniej
należy zapobiegać, by nie doszło do zniszczenia dorobku całego życia
wielu mieszkańców.
Minister Bieńkowska stwierdziła, że projekty mają wiele zalet, są
przygotowane w całości łącznie z pozwoleniem na budowę, co jest
rzadkością dla projektów z gospodarki przeciwpowodziowych, powodzie
występujące regularnie są niebezpieczne i uciążliwe dla mieszkańców.
Są to argumenty przemawiające a tym, żeby przy ponownej analizie
projektów znaleziono dla nich środki unijne.
Do końca czerwca ministerstwo środowiska wykonuje krajową strategię
gospodarki wodnej i na tej podstawie w lipcu i sierpniu będzie
analiza i kolejny nabór projektów do realizacji.
 |
|
Konferencja prasowa, od lewej Małgorzata Chomycz
wicewojewoda podkarpacki, minister Elżbieta Bieńkowska,
poseł Krystyna Skowrońska |
- Nic nie obiecuję, ale teraz po spotkaniu z mieszkańcami rozumiem
celowość projektu, oraz doceniam ich wieloletni upór w załatwieniu
ważnych dla nich problemów. Aby jednak projekty miały szanse, trzeba
zabiegać o zmianę kryteriów ich oceniania – podsumowała spotkanie z
mieszkańcami podczas konferencji prasowej Elżbieta Bieńkowska.
Następnie w starostwie odbyło się spotkanie z
samorządowcami, gdzie
przedstawicielka
Podkarpackiego Zarządu Melioracji
zaprezentowała projekty , a następnie samorządowcy rozmawiali o
wałach.
 |
|
Starostwo Powiatowe, prezentacja projektów, oraz zagrożenia powodziowego |
– Te projekty praktycznie mają zrobioną dokumentację, brakuje tylko
studium wykonalności. W Polsce takich projektów jest nie wiele,
praktycznie 90 procent nie jest tak dobrze przygotowana. Nie
wiedziałam, że to wygląda tak dobrze – oceniła Bieńkowska. – Czas
skończyć z obiecywaniem, trzeba wreszcie to zrobić – dodawała.
– Nic nie mogę zadeklarować. Ale mogę podpowiedzieć dwie ścieżki,
którymi można pójść – odpowiadała na te oczekiwania minister. –
Można zacząć rozmawiać z Ministerstwem Środowiska, by zmieniło
kryteria konkursu, w którym będą startowały te projekty. To
ułatwiłoby im zdobycie większej ilości punktów i dało szansę
realizacji. Jest jednak prawdopodobieństwo, że latem lista
indykatywna zostanie budowana od nowa i trzeba spróbować wpisać te
projekty na nią, bez konkursu – wyjaśniała Elżbieta Bieńkowska.
Posłanka Krystyna Skowrońska i poseł Leszek Deptuła zadeklarowali,
że pójdą na rozmowy do Ministerstwa Środowiska. – Proszę przekazać
mi informacje o nich, chętnie wezmę w nich udział, pomogę w tych
rozmowach – dodawała jeszcze Bieńkowska.
Prezydent Janusz Chodorowski zaproponował by już teraz zacząć
pracować nad przygotowaniem studium wykonalności dla tych projektów,
to dokumenty niezbędne by otrzymać unijne dofinansowanie. Pieniądze
na te prace znajdą się prawdopodobnie w budżecie wojewody
podkarpackiego. Małgorzata Chomycz, wicewojewoda podkarpacki, która
również przyjechała do Mielca, obiecała, że będzie szukać
potrzebnych pieniędzy.
Problemem może być także wkład własny, którym powinien wykazać się
Podkarpacki Zarząd Melioracji, jako realizator inwestycji. Minister
Bieńkowska wyraziła nadzieję, że uda się pieniądze znaleźć w
budżecie państwa.
Projekty, o które chodzi, powstawały przez ostatnie 4 lata. Jak
podkreślał to Janusz Chodorowski, prezydent Mielca, kosztowały
bardzo dużo pracy. – Prace ruszyły jeszcze gdy ja byłem marszałkiem.
Wtedy usłyszeliśmy, że takie te projekty mogą być, że nie ma
przeszkód. Teraz nagle zmienia się zasady, kryteria, promuje duże
projekty. Przecież, jakbyśmy to wtedy wiedzieli, to nie byłoby
problemu, by je faktycznie połączyć w jeden duży.
Po krótkiej konferencji prasowej, w drugiej części wizyty w Mielcu
minister Bieńkowska zwiedzała Specjalną Strefę Ekonomiczną.
Wygląda na to, że Mielec może wygrać ciężka batalię o budowę wałów.
|